Legendarny polski obrońca wspomina pojedynek z Pele
Źródło:
sportowefakty.wp.pl

Tego nigdy nie zapomnę. Ten wrzask, ta euforia. To jak go przywitał stadion. Nie byliśmy przyzwyczajeni do czegoś takiego, bo zawsze wychodziło się razem, sędzia wyprowadzał oba zespoły równocześnie. A tu mieliśmy show z jedną, wielką gwiazdą. To było coś niesamowitego. Pamiętam, że kilka razy walczyliśmy w powietrzu. I ja wychodziłem zwycięsko. Zresztą, docenił to sam Pele. Po którymś kolejnym pojedynku poczułem dotyk po plecach. Odwracam się, a tam Pele mnie poklepuje. Nie do końca rozumiałem co mówił, ale brzmiało to jak "dobrze, dobrze". Mówiąc wprost: wyglądało na to, że chwalił moją grę. Generalnie: na boisku był bardzo dżentelmeński. Nie chcę powiedzieć, że koleżeński, bo jednak był rywalem, ale zachowywał się bardzo, bardzo w porządku wobec przeciwników. I takiego go zapamiętam.
Stanisław Oślizło
Skomentuj
Udostępnij
Najnowsze
Śledź Fangola 🤟 👀
Żywe emocje na ulubionych socialach!

















