Jacek Góralski mógł stracić wzrok
Źródło:
sportowefakty.wp.pl

Na jednym z treningów dostałem piłką bardzo mocno w oko. Poczułem delikatny dyskomfort, ale nie chciałem odpuszczać treningów. Dwa dni później graliśmy sparing i zostałem trafiony w to samo oko z łokcia. Przyznaję, zrobiło się naprawdę bardzo niebezpiecznie. Zamiast zgłosić się po meczu od razu do szpitala, czekałem, aż przejdzie. Nie sądziłem, że powikłania mogą tak szybko postępować. Zależało mi po prostu na tym, by pojechać z drużyną na obóz przygotowawczy. Trafiłem do nowego klubu, do Bundesligi i byłem z zespołem raptem tydzień. Po operacji doktor powiedział, że gdybym czekał jeszcze kilka dni, mógłbym stracić wzrok. Po pierwszej sytuacji zacząłem widzieć czarne kropki, ale wytłumaczyłem to sobie tak, że po tego typu silnym uderzeniu to musi być naturalna reakcja. Ale po sparingu było już trudno. W końcu zgłosiłem się do szpitala i okazało się, że odkleiła mi się siatkówka. Tamtejszy specjalista zadzwonił do świetnego fachowca, Timo Schulza. Było późno, około północy i doktor już spał. Przyjechał jednak specjalnie dla mnie i zoperował mnie o pierwszej w nocy. Wszyscy w klubie byli bardzo przejęci, ale najgorsze za mną. Byłem na kontroli i wszystko jest dobrze. Jedyna zmiana jest taka, że od teraz będę grał w soczewce kontaktowej.
Jacek Góralski
Skomentuj
Udostępnij
Najnowsze
Śledź Fangola 🤟 👀
Żywe emocje na ulubionych socialach!

















