Mariusz Piekarski tłumaczy zamieszanie z transferem Rybusa
Źródło:
interia.pl

Zgadzam się, że w takiej sytuacji nie powinno się zasłaniać rodziną. Ale w tych okolicznościach nie da się także udawać, że rodzina nie odegrała w sprawie istotnej roli. Bo odegrała. Natomiast à propos pieniędzy, chciałbym wyjaśnić dwie kwestie. Po pierwsze: nie wziąłem od Rosjan za ten deal nawet jednego rubla. Nie traktowałem tego jak biznesu, zrobiłem to dla bliskiego mi człowieka, jakim jest Maciek. Natomiast to była wyjątkowa sytuacja. Mało kto wie, że od trzech lat nie zrobiłem do Rosji żadnego transferu - a w tym czasie robiłem interesy z Amerykanami, Anglikami, Grekami i Francuzami. Nie jestem odrealniony, wiem co się dzieje na świecie. I wbrew temu co niektórzy myślą, mam kręgosłup moralny. Sebastiana Szymańskiego z Rosji zabieram, niedawno odradziłem innemu mojemu piłkarzowi przyjęcia oferty, którą miał ze Wschodu. Natomiast drugą kwestią jest kontrakt ze Spartakiem, który jest dwukrotnie niższy niż ten, który Maciek miał w Lokomotiwie Moskwa (...) Z ręką na sercu przyznaję, że w tym momencie mieliśmy tylko dwie konkretne propozycje: ze Spartaka i Lokomotiwu, który chciał przedłużyć umowę z Maćkiem o rok. Nie mam wątpliwości, że w lipcu albo sierpniu byłyby jakieś zainteresowania. Czy przerodziłyby się w konkrety? Tego nie wiem. Można było czekać i na pewno Maciek nie zostałby bez klubu, ale on zdecydował, że chce zabezpieczyć swoją przyszłość już teraz.
Mariusz Piekarski
Skomentuj
Udostępnij
Najnowsze
Śledź Fangola 🤟 👀
Żywe emocje na ulubionych socialach!

















